Kwiatem byłam
Lecz nie storczykiem
Czy mleczem plamiącym
Ja makiem byłam
W polu rosnącym
Wiatrem kołysana
Wolność swą kochałam
I nie wiem czemu
Zerwana być chciałam
Zazdrościłam fiołkom i sasankom
Zabieranym i tak czule zrywanym
Lecz i ja doczekałam się
„Wybawcy”
Z ziemi poderwana
Do nieba bliżej
Chociaż chwilę
Miałam
Nie cieszył się
Mną długo ten kochanek
I tak czule i tak nagle
Jak zerwana zostałam
Skończyłam gdzieś na drodze
Na poszarpanej trawie
Usychając
Swej romantyczności
Żałowałam