When he goes

You’re everywhere but not here
You’re in my head
My heart and my veins
Loving you is like an endless chase

You’re in my hands
Touching myself
Wishing they were yours
Loving you is like a torture by choice

You’re in my soul
My flesh, my whole
In my toes, my feet
Wishing they could run to you
My cheek
Feeling all these kisses you used to give
My teeth
Waiting for the smile that never comes

It’s my choice, my voice, my choice
I wish you were close…
My choice, my voice
I want to be yours

My choice, my voice
Here the sadness comes

October blues

I miss drowning in your eyes
When the skies
Are navy blue
And when there baby blue
I miss you too
I’m aching for your soul
Your arms, your heart, I miss it all

You’re the one that I desire
That makes me burn like fire
The want that I really want
The one that I’m never cold with

Cause you enfold me in your smile
You’re my forever dream isle
You’re a laughter in the rain
A relief from any pain
My happy ever after
Everything that will ever matter

Summer nights

You’re bewitching me with your charms
When you’re cradling me in your arms
What a magical bliss
When you break the silence with a kiss

The Earth changes its direction
Starts moving in the rhythm of our affection
The rhythm of being out of breath
When we’re diving into the depth
Of desire
Our souls
Burning like fire

Holding each other tight
Every summer night
I feel my blood rushing through my veins
I’m there for you in flames
Your hands getting lost on my body
Touching me godly
I’m feeling like I’m about to fall
Just waiting for your call

It terrifies me how fast the time flies
In those bewitching arms
How one magical night under the sky
Can die

Within one sunrise

Koniec świata

Coś się zepsuło
Bez kontroli
Spadło na nas 
Nagle

Coś nas opuściło
Czy to miłość?
Nie czuję już jej
Wcale

To coś nas zabiło
Runął jak z kart
Nasz świat
I my w nim

Coś nas poróżniło
Nie znamy się już
Nie wróci
Co było

To coś się skończyło
Pewna era
Bycia razem
Obok siebie

Wszystko się zmieniło

Trwoga to do…

Nie modlę się już
Szkoda mi słów
Na prośby by
Bliżej być mógł

Szkoda mi czasu
Zamiast biadolić
Wolę uciec do lasu
Krzyczeć w przestrzeń

Nie umiem składać rąk
Udawać, że nie potrafię
Radzić sobie sama
Ze światem

Mam żal do Boga
Ludzie odchodzą 
Ku uciesze wroga
Choć…
On podobno nas kocha

Jego miłość ma leczyć
Ta święta miłość
Ludzi kaleczy
Miej Boże litość

On miał nas zbawić
Boję się Go
Stworzył nas by się bawić
Nie modlę się już

Miłujcie się – powiedział

Dziwna jest
Ta miłość 
Którą mamy 
Siebie darzyć
Czy bez niej
Czy też od niej
Łzy płyną nam
Po twarzy
Dziwni są oni
My
Nierozumiejący siebie
Nawzajem
Krzywdzący
Jedni drugimi
Gardzący
Dziwny jest człowiek
Stworzony
Do czynów wielkich
Wywołujący
Tyle męki
Noc nadchodzi
Nastaje cisza
W tej ciszy 
Ludzkość bezsenność 
Uderza
Gdzieś tam jest ktoś
Kto już w inną stronę
Kieruje się
Do innego świata
Zmierza
Po innym świecie błądzi
Mówią odszedł sam
Chociaż tyle tutaj
Ludzi?

Prośba

Muszę Cię poprosić
O chwilę zwłoki
Takie bywają
Uroki moje
Z pewnej
Niepewną się staję
Szukam Cię
A jednocześnie
Tobie się nie daję
Szukam siebie
Wpadam w skrajności
A przy Tobie
Mam już nudności
Jesteś ciekawy
I trochę mnie to bawi
Że ciekawy znaczy stały
Trochę Ty mnie bawisz
Kiedy stawiasz mnie
Pod ścianą
Bo chociaż szukam Cię
Nie będę nigdy stałą

Po uszy

Budzi mnie wspomnienie

Ust twoich drżenia

Gdy wypowiadasz

Moje imię

Szukam

W pościeli ukojenia

Szukam ekstazy

Równej dotykowi

Który jak ogień parzy

Dusi mnie

Gdy po twarzy mojej

Dłoń Twoja wędruje

Całą sobą ten dotyk

Czuję

Przychodzi świt

Oh jaki piękny moment

We śnie o Tobie tonę

W lustrze

Zbyt wrażliwa
Jest dziewczyna
Co stoi przede mną
W lustrze
Dramatycznie
Nazywając się
Tchórzem
W oczach skrywająca
Burzę
Jest jakaś inna
Ta dziewczyna
Bliska
Daleka jednocześnie
Jakby istniała
Tylko we śnie
Jakby jej dusza płakała
Przed sobą
Się chowała
Dziewczyna
Rzeczywistością przejęta
W lustrze zamknięta

Dziewczynkom nie wolno

Dziewczynki nie płaczą
Dziewczynka warkocz zaplata 
Złamane serce cukrem łata 
Dziewczynek nie boli 
A gdy boli jednak 
To znak 
Że nie dla nich wielki świat 

W dzisiejszych wieżach
Nie mieszkają już królewny
Ich los tam niepewny 
Wieże zamieszkałe są 
Przez rycerzy lecz za zbroją 
Nie płaska pierś leży
Już nie muskuły 

Tylko świat czuły 
Żelazem spowity przed resztą 
Ukryty 
Dziewczynki nie płaczą 
Bo płacz jest dla mężczyzn 
Wrażliwych i męskich 
A gdy dziewczynki się łajdaczą 

To znaczy że wszystko partaczą
Męskiego łajdaka się nie krzywdzi 
Klaszcze się mu lub ręką macha 
Często przykleja łatkę ciacha 
Łajdaczki się wstydzi 
I szydzi się z niej
Okrutnie 

I pokazuje kuchnię 
Więc dziewczynki się nie łajdaczą
Bo nie wolno 
Czuć się dziewczynce tak swawolnie 
I koniec i kropka 
Dziewczynki nie płaczą 
Bo inaczej wszystko tracą