Przed snem przychodzisz
Lasem mi znów pachniesz
I uśmiechasz się do mnie zmęczony

I w snach jeszcze
Ramiona Twoje domem są
A jajecznica smakuje miłością

Czasem biegnę tym lasem
Uciekam przed Tobą
Jeszcze Ciebie kocham czasem

Są tam kradzione poziomki
Złączone dłonie
Bezwstydny dotyk obcego ciała

Później następuje zamiana ról
Jak w niezgrabnym teatrze
Akt przerwany wpół słowa

Zbyt prędko opada kurtyna
I Romeo – dezerter
Szuka po sali nowej Julii

Zostaję na scenie
Chociaż myślami wciąż w lesie
Z rozsypanymi jagodami

Wizja, że byłam kiedyś
Inną niżeli dzisiaj
Rozbudza mnie nad ranem