Przyśniłeś mi się
Nagi
Cukrem pachniałeś
Lecz cukru nie chciałeś
Przyśniłeś mi się
Nocą czarną
Duszną, głośną, głuchą
Grzechami mnie przybrałeś
Miodem smakowałeś
I noc posiadałeś
Spojrzeniem
Rozbudziłeś świt
Przyśniłeś mi się
Nagi
Cukrem pachniałeś
Lecz cukru nie chciałeś
Przyśniłeś mi się
Nocą czarną
Duszną, głośną, głuchą
Grzechami mnie przybrałeś
Miodem smakowałeś
I noc posiadałeś
Spojrzeniem
Rozbudziłeś świt
Pomiąłeś mi bluzkę
Zeszłej nocy
Czekoladą
Zagoiłeś rany
Miodem
Osłodziłeś sny
A ciężkie czarne chmury
Gwiaździstym pocałunkiem
Odpędziłeś
Czasem patrzysz
I myślę
Że mnie widzisz
Dotykasz
Sprawiając, że czuję znów
Otwieram oczy nad ranem
I chcę Cię więcej czuć
Niewidzialna miłość
Przyszła do mnie
Wczoraj
Niemy śpiew
Zawył
Do moich świeżych ran
Jak echo
Powtórzyłam
Niewidomym sercem
Próbowałam patrzeć
Ślepe uczucie
Powstrzymać
Zapragnęłam słońca
Lecz dla ślepoty
Tylko ciemność
Jest prawdziwa
Jeden wdech
Błysk spadającego słońca
Wydech
Dotyku wiatru intymność
Spękanych warg czułość
Kilka sekund
Mniejszej dłoni wrażliwość
Jedna chwila
Większej szorstkość, zażyłość
Szept tylko
Rozdzielał ich słodycz
Dwa słowa
Wieczność cała
I wszystko od nowa
Ogród różany mi pokaż
Zaczaruj moje zmysły
Otul swą bliskością
Całuj mnie rano i nocą
Zabierz daleko
Pokaż mi świat dziecka
Naucz mnie śmiać się
I krzyczeć
Krzyk zamień w śmiech
Płacz w ciepłe słowa
Na poduszce zostaw różę
Przywitaj kromką
Ze słodkim miodem
Nie chcę spoglądać na biedę uczuć
Słuchać odgłosów bólu
Pragnę być niewyspana
Szukać, znajdywać
Zostać z kimś
Nigdy sama
Magiczną nocą
Cichym szeptem
Śpiewaj kołysankę
Gdzieś tam
Jest ktoś
Kto poda swoją dłoń
Wśród tłumu, zgiełku i chaosu
Zapamięta twarz
Dotyk
Dźwięk głosu
Na bezludnej wyspie
Zakwitnie kwiat
Gdzieś tam
Wciąż jest
Dar od losu
Schronienie
Dla dwóch zranionych serc
Czuła pieszczota
Powracającego marzenia
Gdzieś daleko
Zbyt blisko
Jest ktoś
Westchnienie zmęczonego ciała
Ciepły uśmiech starości
Skrzydła niosące wysoko
Gdzieś tutaj
Był świat
Nie chcę zapomnieć
Nie chcę tak milczeć
Chcę czuć
Lecz nie ten ból
Ale nie strach
Ciebie chcę
Czuć
W snach przychodzisz
Do mnie
Nie śmieję się już
Wiem przecież
Że jak się przebudzę
Nie będzie cię tu
Zamykam dziś
Okno na Ciebie
Moje oczy
Nie chcą już tonąć
Moja
Dusza
Chciała kiedyś
Płonąć
Dziś wypala się
Szukałam
Skrzydeł u Ciebie
Dowodu na Niebo
Znalazłam
Blizny
Poparzenia
Nie znalazłam
Ciebie
Dla ciebie
Zrzuciłam kajdany
Oblałam zimną wodą
Czerwone policzki
Zerwałam perły
Rozdzieram strupy
W poszukiwaniu skrzydeł
Znajduję
Lód
Zatapiam twarz
W ciemności nocy
Samotność
Księżyca rozumiejąc
Wytarłam szminkę
Wypłakałam tusz
Podzieliłam
Siebie na pół
Czasem skrzydła
Wiatr mi łamie
Czasem szybuję
W noc czarną
Nieznaną
Lecz nim ciemność
Pochłonie mnie całą
Nim moich łez deszcz
Zatopi mą radość
Zanim zapomnę
Czym jest uśmiech
Dotyk
Jak to jest
Latać znów
Dusza druga
Mojej bliska
Serce
Sercu memu szczere
Przytula moją słabość
Zbiera pogubione pióra
I zabiera w lot