Decyzje feministki


Przestraszyłam się
Że odlecisz mi jutro
Odleciałam
Nie chciałam
Łez wylewać
Na przyszłym
Pogrzebie miłości
Sama wojnę
Walczyć miałam
Nie jedną wygrałam
Gdy nie było Cię jeszcze
Gdy walka
Była moją i siebie samą
Wspierałam i ataki
Odpierałam
Których Ty odeprzeć
Nie mogłeś
Przecież nie było Cię jeszcze
I nie ma wreszcie

Wygnani

Zaklęci w maski
Ukryci
Przed światem
Schowani w cieniu
Ostatecznością
Zlinczowani 
Nigdy wcześniej
Z grzechów 
Nierozliczani

Stoimy dzisiaj
Na ławie oskarżonych
Czy przyjdzie nam życie 
Z daleka oglądać?
Czy nadejdzie czas
By od życia nas 
Dystansować? 

Przez Boga 
Zapomniani
Przez Ziemię 
Zranieni
Niedoszli zwycięscy 
Wygnańcy zwycięstwa

Miłości szkoda
Żalu 
By nas żałować
Nic tylko 
Się schować 

Bańka

W bańce jestem
Już nie ma ucieczki
Tlenu mi brak
W kuli
Przezroczystej
Bez ścian
Wzlatuję do góry
Lecz to nie ja
To bańki czar
Jej siła
Jej obły kształt
Zrażona
Dmuchnięciem
Wzlatuję wyżej
Wiatr nie wiedział
Że można tak
Szalenie wiać
Wiatr nie wie
Że tylko pstryknięciem
Można bańce
Rozprysnąć świat

Zza ściany



Ściana
Nie z piasku
Może z lodu
Nie z ognia
Za dużo od niej
Chłodu
Bije
Mnie po twarzy
Lecz ten lód
Jakoś mnie parzy
Gdy obrzucasz mnie
Spojrzeniem
Zza tej ściany
Niewidocznej

Deszcz

Przesyt ciszy
Odwiedził
Moje dziś

Zbyt wiele
Braku
Dzisiaj usłyszało

Spadł deszcz
I kap
Kap kap kap

Moje serce
Słuchało
Więcej słyszeć chciało

Wczoraj

A jeszcze wczoraj
Wino piliśmy
Jeszcze wczoraj
Jutro było jutrzne
Spójny był poranek
Z nocy tajemnicą
Pijane były wrzosy
Które mi wręczałeś
Upojona byłam Tobą
Jak nocną winnicą
Kuszącą swą wonią
Wszystkie pory dnia

Wczorajsze wczoraj
Nie mogło być
Dzisiejszym
Winnym brzmieniem
Wrzosowej nocy
Dzisiejsze jutro
Nie mogło być
Wczorajszym
A każdy świt
Był nową obietnicą
Jutrzejszej jutrzni
I niewinnego
Na zawsze

Replay

Stały rytm
Wybija w mojej
Głowie
Minioną melodię
Stara piosenka
Gra
Na gramofonie

Czarno biały
Film
Przewija się
Od tyłu
Wymyśliłam sobie
Jutro
W starym stylu

Minionym Czasem
Poraniona
Jak kaseta
Taśmy pozbawiona
Wciskam replay
Stoję zaskoczona
Czasem minionym

Nie do odtworzenia

Trwała

Uczuciem Cię zawstydzam
Ty mnie chłodem uciszasz
W głowie zakręciłeś
I kręcącą się opuściłeś

Sama w deszczu stoję
W słonej wodzie tonę
Szampanem smakowałeś
Kacem dziś obdarowałeś

Myślałam, że uda mi się
Na głowie stałą trwałą mieć
Tak, jak się pojawiłeś
Tak równie szybko się zmyłeś

Byłeś lekarstwem na smutki
Czas leczenia był za krótki
Nowej terapii muszę szukać
Do Twoich drzwi nie będę pukać

Myślałam, że potrafię
Bawić się bez uczuć
Czas rozstrzygnął moje żarty
Grać chcę w otwarte karty

W nietrwałe trwałe bawię się
Jak kolor włosów zmieniasz się
Za długo bym Cię miała
Gdyby stała była trwała

Bez makijażu

Jak lód
Na moim ciele
Roztapiasz się
Jak miód
Lepki czule
Ciągniesz się

Rosą poranną
Smakujesz
Jak twarz
Rozpalona łzami
Przez łzy
Mnie widzisz
Mimo łez
Cieszysz mnie

Bezbronna
Bez makijażu
Przed Tobą stoję
Bezpieczna
Bez zbędnych słów
Na piersi Cię czuję

Mówię
Rozumiem
Rozumieć chcę móc
W ciszy
Muzykę
Twojego serca czuć